Zaproszenie

Zapraszam wszystkie polskie prządki i prządków do współtworzenia tego bloga. Myślę , że miło będzie mieć miejsce, gdzie będziemy mogli porozmawiać o naszej pasji przędzenia wełny na wrzecionach i kołowrotkach, pooglądać piękne, samodzielnie zrobione włóczki i rzeczy z nich wykonane. Kto wie, może przyjaźnie zawarte na tym blogu sprawią, że spotkamy się również w rzeczywistym świecie i zaśpiewamy wspólnie Prząśniczkę :) .



Blog został zamknięty i przeniesiony na WordPress. The blog was closed and moved to WordPress:
http://polskiewrzeciona.wordpress.com/

wtorek, 9 sierpnia 2011

Powitanie i informacja o warsztatach tkackich


Witam wszystkich!
Mam na imię Beata, nauczyłam się tkać prawie 20 lat temu w dość dziwacznych „okolicznościach przyrody”, a potem to zarzuciłam i teraz wracam ucząc sie wszystkiego od nowa.
Dzięki uprzejmości Eli dołączam do bloga i nareszcie mogę sie pochwalić! Właśnie odebrałam swoje pierwsze prawdziwe krosna (bo te od Kromskich tez mam, ale one sprawdzają się przy mniejszych pojedynczych rzeczach i mają walor "dekoracyjny").
Nawinęłam 14 metrów pierwszej osnowy (zajęło 2 dni, hehe), skompletowałam zestaw wielu bardzopotrzebnychelementów, których nazwy mi się mylą i teraz będę sie z lubością oddawać zwijaniu kłębków, cięciu materiałów na paski i utykaniu je między własnoręcznie nawinięte nitki, ale jestem dumna!
A wszystko to dzięki pomocy pani Ani Bałdygi z Mazuchówki, krosna zrobił pan Stanisław - jej mąż. Te na zdjęciu są moje, jeszcze nie całkiem kompletne, jak widać.
Pani Ania prowadzi w tym roku w swojej pracowni w Mazuchówce warsztaty – od sierpnia do listopada. W tym terminie uczestnictwo w warsztatach jest bezpłatne, trzeba tylko dojechać, mieć gdzie spać i co jeść. Gorąco polecam panią Anię jako nauczycielkę – kobieta o anielskiej cierpliwości, chętnie dzieli się wiedzą i ma tysiące sposobów naprawiania błędów przy zakładaniu osnowy i w trakcie pracy, o które u początkujących tkaczy nietrudno (zresztą jak czytam, nie jestem pierwszą osobą, która się od niej uczy).
Uff, wygląda na to, że pierwszy post ever mam za sobą. Pozdrawiam!

7 komentarzy:

  1. Beata, witaj serdecznie przy prząśnicy :)

    W końcu mogę na własne oczy zobaczyć słynne krosna pana Bałdygi. Wyglądają na bardzo solidnie wykonane. Jestem ciekawa, jakie mają rozmary, bo wyglądają na zgrabne i takie , które mogą się zmieścić w niewielkim pokoju.

    Podziwiam Cię za nawinięcie 14 metrów osnowy. Sama to robiłaś ?

    OdpowiedzUsuń
  2. podziwiam...
    wyglądają na małe i zgrabne...
    moje mają 2,5m x 2,5m x 1,8m
    ale dopiero są w drodze jak dotrą to się pochwalę.
    tylko nie wiem gdzie je wstawię,marzyłam o takich malutkich,ale jak się trafiły większe to wzięłam niedrogo i te większe.
    gratuluje zapału,i umiejętności...ja się dopiero zacznę uczyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyny,
    odpowiadam z poślizgiem, bo w końcu mam dostęp do netu.

    Elu,
    14 metrów na wale nadawczym było możliwe dzięki pomocy pani Ani, oczywiście :) A na uruchomienie krosien będę musiała jeszcze trochę poczekać aż zrobimy im miejsce, na pewno dam znać, jak już ruszą. Wtedy też je dokładnie wymierzę, na razie - na oko - potrzeba dla nich 1,5m x 1,5m przestrzeni, a maksymalna szerokość tkaniny to ok. 70 cm.

    Mari,
    rozmiary imponujące, jestem pod wrażeniem!!
    Gdyby nie ograniczona przestrzeń naszego mieszkania, też bym chętnie miała jedne małe i drugie większe, zazdroszczę Ci.
    A swoją drogą osnuć takiego wielkoluda to też niezła przygoda będzie

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale piekne. jaki solidne i zgrabne. witaj Beata.

    OdpowiedzUsuń
  5. Beato, czy mogłabyś podzielić się ze mną mailowo numerem kontaktowym do pana Bałdygi? Nie chciałabym upubliczniać w internecie swojego maila - adres do mnie ma Ela (Pracownia na Kaszubach), administrująca "Prząśniczką".

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja prośba już nieaktualna ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...